

Mit ganz außergewöhnlicher Diskretion und Demut steht
sie da, die eingeschlossene Zeit, eine Zeit, aus der unsere Reife und die
Zukunft der Generation (der nächsten, mehrerer folgender?) hervorgegangen
sind.
Ich bemerke die eingeschlossene Zeit und will nicht
näher treten, suche nicht nach einer Form, die mich begeistern soll. Der
ungelesene Inhalt verblüfft mich durch seine Kraft, ich begreife den Sinn
dieses Werkes, eines – ich weiß noch nicht – ist es ein Kunstwerk, das Werk
eines Archivars, das Werk einer ungezwungenen Lebensart? Dass diese Jahre der
Zeitgeschichte, die so prägend wichtig
waren, hier zugleich versteckt und ausgestellt werden, ohne irgend jemanden
nach einem Urteil zu fragen, an dem privatesten Ort des Hauses, zeugt vom
Verdrängen, vom Wegstecken der Zeit. Die Zeit aber lässt sich ebenso wenig
verdrängen, wie eine wichtige Information sich verdrängen lässt, meint Olaf
Kühl. Also baut Olaf Kassetten aus Kiefernholz für sie, von der Größe einer zur
Hälfte gefalteten Izvestija. Insgesamt sind es neun Kassetten geworden.
Diese schlichte, solide Arbeit hat ein Tischler aus dem nahegelegenen Dorf für
ihn ausgeführt. Jeder Jahrgang hat seine eigene Kassette bekommen, mit genug
Raum für fehlende Ausgaben, denn maßgeblich war
ein vollständiger Jahrgang. Ob Olaf Kühl an eine
Vervollständigung denkt?
Durch die Plexiglas-Scheiben können wir unsere Epopöe
verfolgen, die kyrillische Schrift, wie sie getreu und sachlich die Zeit
unserer Jugend kommentiert, ohne sie zu überzeichnen. In diesen
außergewöhnlichen Jahren waren die Izvestija eine außergewöhnliche
Zeitung, die außergewöhnlich objektiv berichtete: Jahre der Wahrheit in den Izvestija.
Das sagt Olaf Kühl, einer der perfidesten (tu chyba koleżanka się pomyliła)
Übersetzer und Propagandisten der jungen polnischen Literatur in Deutschland.
Der Urheber dieses wunderschönen Aktes der Inhaftierung der
samtig-samtenen Revolution hat der in Worten eingeschlossenen Wirklichkeit eine
Huldigung dargebracht; oder will er uns mit spöttischem Lächeln darauf
hinweisen, wie kurz die Beine der Wahrheit sind? Zu welcher Deutung man auch
greift, diese Installation ist ein lakonisches Zeugnis, eine Chronik der
Demontage eines bestimmten Systems, Tag für Tag, Ausgabe für Ausgabe.
Viele haben sich daran versucht, die Zeit auf schöne Art, historisch, universal einzuschließen. Olaf hat die Zeit unseres kurzen Auftritts in der Geschichte auf rohe Art, ohne überflüssigen Spitzensaum, ohne Zierrat und Erklärungen, staubfrei, eingeschlossen. Zeit der Izvestija? Nein, die Zeit eines freien, unabhängigen Menschen, den keine Mauern, keine Wände mehr beengen.

Z przeogromną dyskrecją i pokorą stoi zamknięty czas,
czas który budował naszą dojrzałość i przyszłość pokolenia (następnego,
kilku?).
Zauważam zamknięty czas i nie chcę podejść bliżej, nie szukam formy, która ma mnie zachwycić. Treść nie przeczytana uderza mnie swoja siłą, rozumiem sens
dzieła, dzieła, jeszcze nie wiem czego: sztuki, archiwizacji,
bezpretensjonalnego stylu życia? Schowanie a jednocześnie wystawienie, tych
najważniejszych, kluczowych lat współczesnej historii, bez pytania kogokolwiek
o ocenę, w najbardziej prywatnym miejscu domu, jest dowodem na upchnięcie
czasu. Czasu jednak się nie upycha tak jak nie upycha się ważnej informacji,
uważa Olaf Kuehl. Olaf buduje więc dla nich sosnowe kasety w wymiarach Izwiesti
złożonej na pół. W sumie powstało dziewięć kaset. Te nieskomplikowaną pracę
wykonał stolarz z pobliskiej wsi. Każdy rocznik otrzymał swoja kasetę
zostawiając miejsce na brakujące numery, albowiem za model służył rocznik
kompletny. Czy Pan Olaf Kuehl bierze pod uwagę uzupełnienie?
Przez pleksiglasowe ściany możemy obserwować naszą
epopeję, cyrylicę komentującą wiernie, bez przerysowań, rzetelnie nasze czasy
młodości. W tym wyjątkowym okresie, Izwiestia były wyjątkowym
dziennikiem, wyjątkowo obiektywnie relacjonującym: kilka lat prawdy w Izwiestiach.
Tak twierdzi Olaf Kuehl, jeden z najbardziej przewrotnych tłumaczy i propagatorów polskiej literatury
współczesnej w Niemczech. Autor tego pięknego aktu uwięzienia aksamitowo
aksamitnej rewolucji złożył hołd
zamkniętej w słowa rzeczywistości czy też z szyderczym uśmiechem wskazał nam jak krotko prawda może trwać.
Jakiego sensu by temu nie nadać, jest ta instalacja zwartym świadectwem,
kroniką, relacją dzień po dniu demontażu pewnego systemu.
Wielu zamykało czas pięknie, historycznie,
uniwersalnie. Czas naszych pięciu historycznych minut został zamknięty przez Olafa w sposób surowy, bez
zbędnych koronek, ozdób, tłumaczeń i kurzu. Czas Izwiesti? Nie, czas
człowieka wolnego, swobodnego, czas człowieka poza ścianami.
Aleksandra Tlolka (Kopenhaga / Paryż - 2008)
